RECENZJA BOURJOIS ROUGE EDITION VELVET

Posted on

Bourjois Rouge Edition Velvet

Wyrazisty, nasycony kolor i aksamitne wykończenie, to jedne z licznych zalet tej pomadki. Zapraszam do recenzji 🙂

Kiedy rozpoczynałam swoją przygodę z makijażem, zawsze stawiałam na podkreślanie oczu oraz tuszowanie niedoskonałości skóry. Ustom nie poświęcałam zbyt dużej uwagi. Zazwyczaj lądował na nich bezbarwny błyszczyk bądź pomadka pielęgnacyjna. Umalowane żywym kolorem usta wydawały mi się zbyt krzykliwe, dlatego też rezygnowałam z mocnego na nich akcentu, aż do momentu, kiedy trafiłam na matową pomadkę Bourjois Rouge Edition Velvet. Zaskoczyła mnie jej wyjątkowo lekka, przyjemnie i prosto nakładająca się formuła. Oczywiście efekt jaki tworzy na ustach wprawił mnie w osłupienie! Jak już wspominałam jest matowa. Sprawia wrażenie aksamitnie gładkich warg, co wygląda bardzo elegancko. Ukośnie ścięty aplikator sprzyja perfekcyjnemu nałożeniu bez konieczności użycia konturówki. Wszystkie kolory są bardzo intensywne, szczególnie w kontraście z moją jasną cerą.
Jedyny minus o jakim nie mogę nie wspomnieć, to trwałość. Producent gwarantuje, że pomadka długo utrzymuje się na ustach. Nie mogę się z tym zgodzić. Owszem, zostaje ona na moich ustach w stanie nienaruszonym przez długi okres, ale tylko wtedy kiedy nie jem, ani nie piję. Jeżeli szukasz trwałości nie do zdarcia polecam Revlon ColorStay Ultimate Liquid Lipstick. Nie jest ona jednak tak komfortowa w noszeniu jak Bourjois Rouge Edition Velvet.
Kosmetyk zamknięty jest w efektownym, szklanym, prostokątnym opakowaniu, które sprawia, że wygląda bardzo luksusowo.
Zawsze kiedy podkreślam usta właśnie tą pomadką, czuję się jak dystyngowana dama. Dodaje mi ona pewności siebie, powagi oraz odwagi. I za to właśnie kocham makijaż: codziennie możesz wyglądać zupełnie inaczej, ale za każdym razem tak samo pięknie.
Koszt pomadki, to ok. 50zł/£9.
W swojej kolekcji zgromadziłam 3 kolory:
  • 04 Peach Club – brzoskwiniowa czerwień idealnie pasująca do wiosennego typu urody;
  • 07 Nude-ist – ciemny, zgaszony, brudny róż;
  • 09 Happy Nude Year – najjaśniejszy z wymienionych, naturalny kolor różu.

Czy Wam również przypadła do gustu?

Bourjois Rouge Edition Velvet, swatches, Peach Club, Nude-ist, Happy Nude Year
1. Peach Club, 2. Nude-ist, 3. Happy Nude year
Bourjois Rouge Edition Velvet, swatches, Peach Club, Nude-ist, Happy Nude Year
           1. Peach Club, 2. Nude-ist, 3. Happy Nude year                   

       

      

Facebook
Instagram
Twitter
Google+
Bloglovin

Leave a Reply

0 thoughts on “RECENZJA BOURJOIS ROUGE EDITION VELVET

  1. Ja mam So Hap'pink i jest to jedna z moich ulubionych pomadek! Ciągle czaję się na następne, ale jakoś ta cena mnie hamuje…

    "I za to właśnie kocham makijaż: codziennie możesz wyglądać zupełnie inaczej, ale za każdym razem tak samo pięknie." – w 100% się zgadzam, popieram i to samo myślę!:)

  2. Jako ciemnowłosa uwielbiałam mocne kolory. Pink Pong i Ole Flamingo jako bladolica brunetka nosiłam namiętnie, ale teraz przy blondzie chyba będę łaskawiej spoglądać na takie spokojniejsze nudziaki 🙂 a te pomadki Bourjois to jakość sama w sobie! 🙂

  3. Nude-ist jest przepiękny! Niestety nie miałam żadnej pomadki z Bourjois, mam nadzieję, że to zmienię. Na innych dziewczętach bardzo podoba mi się odcień Ole Flamingo, ale ja nie wyglądam najkorzystniej w tak chłodnej kolorystyce, szczególnie teraz, gdy jestem opalona 🙁

Dodaj komentarz

Loading Facebook Comments ...